piątek, 8 czerwca 2012

Nie, jednak Czesi i Rosjanie to nie to samo. Roboty, maszyny. Nic więcej.
Kto by pomyślał, udzielił mi się klimat euro. Wiem, że sama sobie przeczę w tym momencie, ale muszę przyznać, że oglądanie masywnych, muskularnych męskich ciał, ich pracujących mięśni, uwidoczniających się podczas każdego ruchu, przy akompaniamencie trzech czekoladek after eight i herbaty ananasowo-cytrynowej sprawiało mi przyjemność. To wszystko, co było związane z mężczyznami do tej pory wydawało mi się obrzydliwe i odrażające.
No i w zasadzie nadal tak jest. Ale... Jakaś siła ciągnie mnie do tego, by spojrzeć jeszcze na mecz Rosja - Czechy...
Boże, czuję się jak zboczeniec i zażenowana chowam twarz w dłoniach.

Nie spotkaliśmy się.
Tak bardzo chciałabym pokonać te mury, bariery, krzewy z kolczastymi różami, zapukać do serca i dać mu do zrozumienia, że być może to dobry moment, by skruszyć lód i się uruchomić.
Zostaniesz obdarzony miłością. Zostaniesz otoczony opieką.
Musisz zaufać.

Być może nie ze źródeł, które sam wylałeś.
Być może nie z kierunków, w których patrzysz.
Zaufaj swojej głowie, ona jest wszędzie wokół ciebie.
Wszystko jest pełne miłości, wszystko wokół ciebie.

Której po prostu nie odbierasz, Twoja słuchawka zdjęta z widełek.
Wszystkie twoje drzwi zatrzaśnięte.

czwartek, 7 czerwca 2012

Wiesz, nie uważam, żebym musiała się komukolwiek spowiadać ze wszystkiego co robię w swoim życiu.

środa, 6 czerwca 2012

Ten zapach towarzyszy mi każdej nocy. To tak, jakby Tajemnica była obok i spała wraz ze mną.

Trochę się to już ciągnie, co?
Blednie, nabiera kolorów, znów blednie, parabola, huśtawka, dół, góra, dół, raz tak, raz inaczej.
Ale nie przemija. No i dobrze.

Jest dobrze. Przychodzę do szkoły, odliczam czas do końca, wychodzę.
Zabrakło mi 3 punktów na chemii ale sądzę, że w poniedziałek je nadrobię. Błąd, nie sądzę- a wiem. Bo muszę.
Z resztą w porządku. Nawet poprawiłam dzisiaj angielski i mam ładną czwóreczkę. Z woku zaś mogę mieć nawet i piątkę, wystarczy, że przyniosę referat na dowolny temat. Czyli najprawdopodobniej będę ją miała.

Obcięłam włosy, lepiej się czuję. Sporo krótsze, lekko pofalowane sięgają mi do łopatek. Wyprostowane- nie wiem, do linii biustu?

Jest wolne, w końcu. Jutro jeszcze nie wyśpię się wystarczająco, bo rano widzę się z Sylwią. Muszę Ją wystarczająco wchłonąć do serca, żeby nie tęsknić za bardzo wówczas, gdy Jej nie będzie.

Czuję się grubo.

Czytam też na przemian Ujarzmić bestię, książkę perwersyjną tak bardzo, że aż momentami zbiera mi się na bełcik i Zdążyć przed pierwszą gwiazdką.Całkiem całkiem.

Gryzie mnie to, że nie wiem czego chcę. Cieszę się gdy Cię widzę, ale coś mnie blokuje, kiedy dochodzi do czegoś więcej. Zaproś mnie gdzieś.

Mama cały czas uśmiecha się niewinnie, kiedy wciąż i wciąż powtarzam Jej, co chciałabym na urodziny.

Zastanawia mnie też to, co pomyśleliby o mnie ludzie, gdyby. No właśnie. Gdyby co.


wtorek, 5 czerwca 2012

Nowy- zużyte słowo. Teraz wszystko jest nowością. Może odwołać się do tradycji? Nie do tego, co nowe, ale co stare, dobre, sprawdzone?
Używaj? Nie, ludzie nie chcą już używać, sprawdzać, są zmęczeni natłokiem nowych rzeczy - jeszcze doskonalszych, jeszcze lepszych, jeszcze bardziej okazyjnych.



niedziela, 3 czerwca 2012

Wstaję i czuję się jak potato. Dokładnie. Jak potato.
Co do wczoraj: Zrezygnowałam z ekosongu i poszłam odwiedzić babcię. Zdziwiłam się już na wejściu, kiedy zamiast jakiejś większej krytyki, usłyszałam że wyglądam jak szczypiorek. Później zaczęła na mnie spoglądać kątem oka i wypytywać o to, tamto i siamto. Śmieszne, hehe babcia się mną interesuje.

I w ogóle dostałam spóźniony prezent na dzień dziecka, bowiem ojciec sobie przypomniał, że ma córeczkę. No to tam, co tam. Przynajmniej jestem 2 dyszki do przodu.
Podsumowując: Całą wizytę przesiedziałam na dywanie, słuchając opowieści babci i żartów ojca, no doprawdy śmiesznych jak nie wiem:


Dzisiaj przejechałyśmy się z mamą do marketu. Jestem zadowolona bo mam wszystko co chciałam, hłe hłe.
CO WIĘCEJ, powiem Wam, że głupi ma naprawdę szczęście. Tak, tak! I dowodem na to jestem ja, o. Bowiem wyjęłam sobie wczoraj torebkę, cnie, której nie używałam od co najmniej 2 lat. No i dzisiaj sobie tak w niej szperam, szperam i co? Znalazłam 50 euro.


Jutro idę do fryzjera, jutro zdaję chemię, jutro, jutro, jutro.
Trzymajcie za mnie kciuki. BUZI BUZI.

piątek, 1 czerwca 2012

Jutro przyjeżdża babcia. Co usłyszę tym razem? Że jestem gruba, źle wychowana, nie pomalowana jak trzeba, mam słabe oceny? Intrygujące, ale w zasadzie tyle się już nasłuchałam tych Jej słów w 'absolutnie dobrej wierze', że kolejne wyjątkowo mało mnie już obchodzą, hehe.

Lecą Zakochani, ojej. Truskawki! Brakuje mi truskawek!
Jutro też ekosong.
A potem czeka mnie chemia, biologia, no i w końcu chwila dla siebie. Czyli między innymi: Zbrodnia i Kara. Jak ja głupia mogłam nie chcieć tego czytać?

Mam też ogrrrrrrrrrromną ochotę na maraton z atomówkami i adventure time. No ale nic, buźka!