czwartek, 13 lutego 2014

Nie pisałam. Długo nie pisałam. Wiatr wezbrał na sile i zagnał w moim kierunku ciemne chmury. Przysłoniły widok, spętały serce.
Teraz chyba mnie opuściły bo jakimś sposobem klikam sobie w te literki. Tak, wczoraj udała mi się duża rzecz. I bardzo podniosła mnie na duchu!
I wiem. Wiem, że chmury wrócą wraz z początkiem marca. Tak samo koszmarne. Nic się nie zmieni, póki ja sama tego nie zrobię. Ale czy denerwowanie się na zapas w czymkolwiek mi pomoże? Nie sądzę.

Wcześniej sporo się działo. Zbyt dużo by móc to wszystko opisać w jednej notatce. Może w zasadzie nie aż tak ale ten kompleks miał dla mnie większe znaczenie?
Hmm. W sumie ja najprawdopodobniej i tak zmienię zdanie. W każdym razie teraz mi się po prostu nie chce tego robić. Nie zmrużyłam oka tej nocy; jestem na nogach od wczorajszej szesnastej.
Sama nie wiem dlaczego nie śpię, nie rozumiem tego.

A dzisiaj pierwszy raz od kiedy tylko pamiętam dostałam kwiaty od ojca. Na walentynki.
Cóż, na same róże nie mam się co złościć. Są bardzo urokliwe, nie uważacie?

piątek, 6 grudnia 2013

Urodziłem się jako porzucony pies. Wychowałem jak dzikie zwierzę.

czwartek, 5 grudnia 2013

Zapomniałam napisać. Tropico jest fantastyczne.

środa, 4 grudnia 2013

Przełożone na następny tydzień, co znaczy że nie ruszam się nigdzie eheheh.
Materiały wysłał nam o 02:26. Z dopiskiem "powodzenia".
No on jest, kurde, niepoważny.

Jeśli przełoży to kolokwium i przyjdę na uczelnię na darmo to chyba zastanowię się nad popełnieniem strasznej zbrodni.

wtorek, 3 grudnia 2013

Whatever it is, it feels like it's laughing at me through the glass of a two-sided mirror. Whatever it is, it's just laughing at me.

What now? I just can't figure it out. What now? I guess I'll just wait it out.

There's no one to call cause I'm just playing games with them all. The more I swear I'm happy, the more that I'm feeling alone. Cause I spent every hour just going through the motions I can't even get the emotions to come out.
Dry as a bone, but I just wanna shout.


I don't know where to go, I don't know what to feel.

I don't know how to cry, so what now?


Ej. Tak na poważnie to wiecie, od jakiegoś czasu znowu nie potrafię się nie martwić. Kiedy była matura to naprawdę, lałam na to wszystko. Mało co mnie obchodziło. A teraz nie, stan krytyczny eoeoeo. Wkurza mnie to.


Rozchorowałam się maksymalnie i umieram w agonii.
W czwartek kolokwium, a my nadal nie mamy materiałów. W przyszłym tygodniu mikro, marketing, psychologia. Nie wiem jak to wszystko ogarnę, ale wolałabym żeby mnie nie wypierdolili z tych studiów.

wtorek, 26 listopada 2013

Żałuję lekko, że moja uczelnia jest na tyle blisko bym nie musiała jeździć do niej pociągiem. To mój ulubiony środek transportu.

Chciałabym, żebyś napisał o mnie o 3 w nocy bo nie możesz spać.


Mam sentyment do tej piosenki.
Zapomniałam wspomnieć- zaliczyłam. Na 3, co znaczy że jak się poślizgnę na kolokwium to będzie nieciekawie.
Mogę poprawić, ale nie wiem czy chcę to robić jeszcze raz.

Dziś byłam tylko na jodze, a miałam iść na wszystko. Znowu.
Nie mogę się do niczego zmotywować, nie jestem kreatywna czy choćby względnie zadowolona. Czuję się fatalnie.
Życie dorosłe jest smutne i nic poza tym.
A co w tym wszystkim jest najgorsze? Że to dopiero jego początek i jeśli nic nie zacznie iść ku dobremu, to naprawdę nie chcę myśleć co będzie później.