czwartek, 6 grudnia 2012

Mikołajki w szkole, dwie niezaliczone rzeczy, historia na 19/29, ale dzień i tak wychodzi na plus, bo było zabawnie.

Tomek-Michał-Święty Mikołaj dał nam słodycze jako pierwszym hihihi (wcale nie dlatego, że się buja w Adze, wcale)


środa, 5 grudnia 2012

O, chwilowa poprawa humoru, bo dostałam paczkę od koleżanki z Tajwanu i coraz więcej osób obserwuje mnie na deviantarcie hihi.


Long time no see. Gdybym miała zagwarantowaną odpowiedź, zapytałabym co słychać.

Matury próbne już za mną. Najlepiej angielski, polski, wos- zaliczone, a matematyka? Jeden wielki koszmar.

Pan kelner wrócił do panoramy, więc staram się chodzić tam co piątek. W tym tygodniu też będę. Mam wielki plan w głowie.

W każdy piątek piję. W soboty odsypiam. A raczej próbuję, bo przecież francuz francuz francuz...

Hej, chcę mieć więcej pieniędzy. Mieć na cudowne prezenty świąteczne, alkohol, fajki, sukienkę na studniówkę, sylwestra...

Napisałam plan prezentacji maturalnej, ale chyba wszystko pozmieniam. Tak czy siak, wybrałam dobry temat. Klimt Klimt Klimt.

Dobrze byłoby zwymiotować. Całym tym wiecznym smutkiem, złością, strachem o wszystko.
Pustka w głowie, a w sercu przeludnienie.
Do zobaczenia.


sobota, 3 listopada 2012

Nie chcę dziś nazywać nic, boję się, że zniknie.
Jedno słowo zamiast zdania.

piątek, 2 listopada 2012


Mangi, muzyka, rysunki. Biorę Cię na przetrzymanie.
Cześć, nudzę się. Mam okropny bajzel na biurku, który trochę mnie przytłacza. I nawet posprzątałabym, tylko nie wiem od czego zacząć. Strasznie zimno, co? Siedzę w szlafroku, szkoda, że jest krótki.

Grałam na konsoli, ale mi się znudziło. Rysowałam, ale mi się znudziło. Mela Koteluk dzięki Bogu jeszcze daje radę.

Czasem zaglądam do tej dużej koperty, która niedługo będzie Twoja. Wysłałabym ją dzisiaj, ale nie wiem, tak jakbym nie była jeszcze na to gotowa. Zwlekam, zwlekam, jak kretyn.

Japończycy pocieszają mnie w mailach, kochani.

Miałam jechać do Paci, miałyśmy robić halloweenowe przyjęcie. Nie wyszło.
Wstydzę się do tej pory, że zamiast zamknąć koparę, wtedy, we wtorek, zapłakana wykręciłam Jej numer. Teraz nie będę mogła udawać, że wszystko dobrze. Boże, jestem żałosna.

No, kurczę. Ułamek sekundy i jestem szczęśliwa. Po to, żeby się smucić przez pozostałe kilka godzin, dręczycielu.


czwartek, 1 listopada 2012

Dlaczego torturujesz to małe, gołębie serce, drogi Panie Lwie.
To zabawne?
Przyglądam się sama sobie, smaruję usta miodem, włosy upinam w kok.
Mówili w domu o mnie wiatr na pogodę, dziś spokój dogania mnie.

On na pewno gdzieś jest, on już moim śladem idzie, kocham go już dziś.