poniedziałek, 14 maja 2012


Jakiś prowizoryczny plan na najbliższy czas:
  1. Kupić prezent dla mamy
  2. Podciąć włosy, ew. zagęścić
  3. Odezwać się do Ciebie
  4. Kupić nowe ciuchy, bo wszystko ze mnie spada
  5. Czytać, oglądać, pisać
  6. Piec, gotować...
  7. Przytulić Cię
  8. Zaplanować party
W noweli opowiedziana została historia miłości pewnego małżeństwa. Byli to zwykli, przeciętni, młodzi ludzie, ale łączyło ich niezwykle silne i piękne uczucie. Wiedli skromne, trudne życie, które narrator miał okazję obserwować przez okno swojego mieszkania. Oboje ciężko pracowali, a mimo to w niedzielę stać ich było wyłącznie na drobne przyjemności w postaci spaceru, piernika i kubka wody sodowej. Byli jednak bardzo szczęśliwi. Niestety pewnego dnia mąż zachorował. Żona od początku drżała o jego zdrowie. Nie stać ich było na drogie leki, ani kurację w sanatorium. Lekarz, który leczył chorego, starał się ich pocieszyć i wzbudzić w nich nadzieję. Kiedy stało się jasne, że choroba jest śmiertelna, pani, by uspokoić męża, co wieczór skracała pasek kamizelki, którą nosił. W ten sposób chciała mu udowodnić, że nie chudnie, a wręcz przeciwnie - nabiera ciała. Nie wiedziała tylko, że w tajemnicy przed nią pan przesuwał sprzączki kamizelki, bo nie mógł znieść jej rozpaczy. To był najpiękniejszy gest miłości i wzajemnej troski, z jakim spotkał się narrator. Dlatego po śmierci pana i wyprowadzce pani z mieszkania, nabył kamizelkę od handlarza starzyzną. Dla niego był to symbol gorącej miłości.

sobota, 12 maja 2012

w ciągu ostatnich 4 dni zrobiłam:
pizze na francuskim cieście
grzanki krabowe
paszteciki kornwalijskie
chlebek bananowy (!)

zuuuuuuuuuuupełnie sama, jestem koleś

czwartek, 10 maja 2012

Być może to głupie ale zawsze marzyło mi się, żeby dostać od kogoś maskotkę z maszyny losującej.
Przypuszczam, że wejdę tam jutro jeszcze bardziej niechętnie niż zazwyczaj.
Dlaczego nie jesteś w żadnym wypadku pocieszeniem?

środa, 9 maja 2012

Pojutrze do szkoły. Źle mi się robi, gdy tylko o tym pomyślę.
Zaczęłam się znowu zamykać, ale w sumie... Być może jest to jedynie durna myśl, wysłana przez moją duszę w celu namącenia mi w głowie. No ale... Jakoś do niej wpadła, chwilę pobyła, dobrze poczuła i chyba przyjęła.
Bo muszę stwierdzić, że jest mi tak po prostu dobrze. I najprawdopodobniej dopiero teraz zaczynam rozumieć, że nigdy nie zadowolę wszystkich, zwłaszcza, jeśli nie będę sobą. I jeśli nie będzie mi ze sobą w końcu dobrze.
Gra warta świeczki?

48